Stoimy bez słów. Ludzie mogą zrobić z nami wszystko, wykpić i przytulić… Co zrobią dziś z nami?

STACJA X. JEZUS Z SZAT OBNAŻONY

Zabierają nam nasze ciężary. Rzucają na ziemię. Przechodzą mnie ciarki, bo powoli wiem, co zaraz może się wydarzyć. To chyba koniec naszej drogi. Ze strachem szukam Twoich oczu, ale oni zabierają Ciebie, szarpią i zrywają Twoje ubranie.

Obracam się i słyszę zgrzyt dartego materiału. Żołnierze się rozchodzą a Ty stoisz niemal nagi. Cichy, pokorny, pozbawiony wszystkiego i jak zwykle nie mówisz nic.

Odwracam twarz. Nie chcę patrzeć jak jesteś taki upodlony. Po lewej mojej stronie żołnierze śmieją się szyderczo i rzucają kośćmi o Twoje ubranie... Jak można?! Złość we mnie wzrasta jak gorączka. Rzucam się na nich chcąc im odebrać szatę, ale odpychają mnie i zabierają wszystko.

Stoję obok Ciebie... nie mam nic... nie osłania mnie nic. Wszyscy widzą mnie tak, jak wygląda prawda, wiedzą o mnie wszystko, zabrali wszystko.

Już nie jest tajemnicą mój ciężar ani ból. Patrzą na nas i wytykają palcami. Widzą każdą krwawiącą ranę, obdrapane kolana od upadku, siniaki na rękach od zmagania się z krzyżem, obolałe nogi od stawiania z trudem każdego kroku.

Gdy tak stoimy, mam wrażenie, że świat zastygł w sekundzie. Nie słyszę nawet śpiewu ptaków, jakby chciały uczcić minutą ciszy nasz wygląd i cierpienie.

Stoimy odsłonięci, bez niczego. Wstyd mi. Można czytać naszą historię na podstawie naszych ran. Chcę zapaść się pod ziemię. Opuszczasz głowę.

Ludzie patrzą na nas i mogą wszystko uczynić: mogą nas wyśmiać, rozdrapać rany, odebrać wszelką godność, wytykać palcami... i robią to.

Podnoszę oczy i widzę w tłumie ludzi, którzy opuścili wzrok by nie patrzeć a spod powiek spływają im łzy.

Nagle odczuwam czyjś wzrok na sobie. To Ty, patrzysz z czułością i współczuciem:
- To nic - mówisz - Tak się zdarza, gdy zaufa się ludziom... Oddajesz im siebie a oni mogą Cię uszanować lub poniżyć. Pamiętaj, że tam, w tłumie zawsze jest jakaś spadająca łza a obok ktoś, kto czuje to samo co Ty.

- Tak mi przykro, Jezu - odpowiadam patrząc na Ciebie, ocieram łzę i chwytam Ciebie za rękę.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.