Matka Boża Bolesna
18
SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ LICHEŃSKIEJ


 

Sanktuarium
 

Świadectwa

Urodziłam piękną córeczkę
Bardzo długo modliłam się o potomstwo, którego nie mogliśmy się z mężem doczekać. Minęło 16 lat od naszego ślubu, ja byłam coraz starsza. Pewnego dnia mój wujek, ksiądz proboszcz z Tarnowa, dał mi obrazki, na których odwrocie była Nowenna o potrzebne łaski za przyczyną Sługi Bożego ojca Stanisława Papczyńskiego.

Zaczęłam ją natychmiast odprawiać w intencji uproszenia upragnionego potomstwa. Ostatniego dnia Nowenny zamówiłam Mszę św. o rychłą beatyfikację tego Sługi Bożego. Wkrótce zaszłam w ciążę i w dziewięć miesięcy później urodziłam córeczkę, która obecnie ma pięć lat. Chowa się dobrze i jest naszą pociechą po długich latach bezdzietnego pożycia małżeńskiego.

Uważam to za łaskę i jestem przekonana, ze wstawił się za nami ojciec Stanisław Papczyński, bo przecież taka zbieżność faktów i dat nie może być przypadkowa. Dlatego każdego roku, w imieniny córeczki, zamawiam Mszę św. dziękczynną i błagalną o rychłą beatyfikację Sługi Bożego ojca Stanisława Papczyńskiego. W sumieniu czuję się zobowiązana, aby napisać o tej łasce, aby dar, który otrzymałam, umacniał wiarę innych i przyczyniał się do większej czci wśród naszego narodu wobec tego "wybrańca Bożego i świętego Polaka, ojca Stanisława”.

Wdzięczna matka Czesława

Odczułam niesamowitą pomoc
Chcę poinformować, że po otrzymaniu książeczki dotyczącej całego życia o. Stanisława  Papczyńskiego postanowiłam codziennie odmawiać Nowennę.

Pierwszą moją  prośbą było to, abym wybrała dobrze szkołę, zdała do niej egzamin i została przyjęta. Od listopada  ubiegłego roku modliłam się codziennie. W czerwcu, w dniu egzaminów, odczułam niesamowitą pomoc, natchnienie Ducha Świętego i szczęście, gdyż do mojej grupy byli przydzieleni nauczyciele z mojej szkoły podstawowej i oni mi bardzo pomogli. Przydział tych nauczycieli zawdzięczam o. Papczyńskiemu. Tak samo zdanie egzaminu ustnego z biologii; wylosowałam pytania, na które najlepiej znałam odpowiedzi. Całe egzaminy zdałam i zostałam przyjęta. Oprócz pomocy przy egzaminach, codziennie modliłam się o pomoc w szkole podstawowej, np. prosiłam ojca Stanisława o napisanie dobrze sprawdzianu, przy odpowiedzi, abym miała pytania, które umiem i wiele innych rzeczy dotyczących szkoły.

Naprawdę odczuwam pomoc o. Stanisława w każdej sytuacji i będę zawsze prosić Boga o to, aby dostąpił beatyfikacji. Z Bogiem.

Dorota

Ułożyło się moje życie
Książeczkę „Sługa Boży o. Stanisław Papczyński” otrzymałam z Sanktuarium licheńskiego. Przeczytałam ją i odłożyłam do swoich książek. Z Lichenia również otrzymałam obrazek Matki Bożej Miłosierdzia z napisem: „Matko Miłosierdzia, módl się za nami”. Życie upływało i z biegiem czasu znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji rodzinnej – syn mój chory, ja jestem w wieku 66 lat.

Pragnęłam sprzedać własny dom, kupić mieszkanie własnościowe, uporządkować swoje rodzinne sprawy. Napotkałam na wielkie trudności. Przez dłuższy czas nie rozwiązywałam swoich spraw, a one układały się opornie, jakby bez żadnych szans. Sprawy bardzo poważne, bardzo trudne - borykałam się. Jak się to stało, sama nie wiem, że sięgnęłam po książeczkę „Sługa Boży o. Stanisław Papczyński”. Na końcu książeczki jest Nowenna do Matki Bożej Niepokalanej w intencji otrzymania potrzebnych łask za przyczyną Sługi Bożego ojca Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego. Przed każdym dniem nowenny brałam do ręki obrazek Matki Miłosierdzia i mawiałam 3 razy: „Matko Miłosierdzia, módl się za nami”, (...) a następnie dzień nowenny – od pierwszego do dziewiątego.

W czasie trwania nowenny sprzedałam korzystnie mój dom i kupiłam własnościowe mieszkanie - wygodne i ciepłe (centralne ogrzewanie). Niedaleko po drugiej stronie ulicy znajduje się kościół pw. Miłosierdzia Bożego, moja obecna parafia. Cieszy mnie fakt, że mam blisko do kościoła.

Maria

Daje mi radość i pokój
Pragnę podzielić się (...) radością, jaka mnie spotkała i moją rodzinę. Ma to ścisły związek z odprawianiem przeze mnie Nowenny do Matki Bożej za przyczyną Czcigodnego Sługi Bożego ojca Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego.

W wakacje 1998 roku odmawiałem tę Nowennę w intencji otrzymania jakiejkolwiek pracy na stażu dla mojej córki K., która ukończyła szkołę średnią i wybierała się na zaoczne studia. Podczas modlitwy, ostatniego dnia nowenny, moja córka otrzymała pracę w urzędzie miejskim na 3 miesiące, później jej przedłużono na pół roku, po mojej prośbie u znajomego. A gdy jej umowa dobiegała końca, znowu zwróciłam się z prośbą do Matki Bożej Niepokalanej za przyczyną Czcigodnego Sługi Bożego, nie szukając żadnych znajomości wśród ludzi. Modlitwa – nowenna okazała się skuteczna.

Gorliwie modliłam się, odmawiając Nowennę, przystąpiłam w tej intencji do Komunii św., prosząc o łaskę pracy dla mojej córki. I pod koniec maja córka moja otrzymała pracę (...). Umowę o pracę otrzymała na ½ roku, ale i tak wszyscy jesteśmy zadowoleni. Poza tym z innymi problemami też przez Nowennę zwracam się z prośbą i jest mi lżej znosić trudy życia codziennego. Ponadto wiem i jestem przekonana, że odprawianie Nowenny daje mi radość i pokój, a nade wszystko pomaga mi realizować plany moje ku radości Matki Bożej, świętych w niebie, oraz tu na ziemi dla dobra ludzi. Ja osobiście bardzo wierzę w moc odprawianej Nowenny.

Grażyna z Chełma

Nie było szans na przeżycie
To było cudowne uratowanie mojego życia. Jestem matką czworga dzieci. Ostatnie tygodnie ciąży leżałam w szpitalu i wtedy moja mama przyniosła mi książeczkę „Owoce modlitwy”. Natychmiast zaczęłam odmawiać Nowennę do Matki Bożej Niepokalanej za przyczyną  Czcigodnego Sługi Bożego ojca Stanisława od Jezusa i Maryi Papczyńskiego.

Nastąpił poród i ogromne komplikacje spowodowały, że moje szanse na przeżycie były żadne, istniała groźba śmierci mojej i moich nienarodzonych synów bliźniaków. Ale wszystko skończyło się dobrze, wszyscy przeżyli. Lekarz przeprowadzający cesarskie cięcie stwierdził, że to nie jest zasługa lekarzy, lecz cud Boży. Jestem przekonana, że to moja wiara w Matkę Boską i opieka ojca Stanisława Papczyńskiego uratowały mi życie.

Moi synowie byli wcześniakami, więc groźba długiego pobytu w szpitalu przeraziła mnie, bo w domu były dwie córeczki. Znowu zaczęłam odmawiać Nowennę, i synowie szybko przybierali na wadze, zdrowieli. Ja też czułam się coraz lepiej. Znowu cud: po 12 dniach byliśmy w domu.

Dziękuję Matce Najświętszej oraz Czcigodnemu Słudze Bożemu ojcu Stanisławowi, od którego doznałam opieki. Jestem przekonana o jego świętości.

Wdzięczna Renata

Dziękuję ci, ojcze Papczyński
Mam 22 lata i jestem studentką. Chciałabym powiadomić o zbawiennej mocy o. Papczyńskiego.

Moja siostra w tym roku w marcu obroniła pracę magisterską. Zrobiła to wcześniej niż inni, gdyż chciała zdobyć lepszą pracę. Była bardzo dobrą studentką, więc cała rodzina nie miała wątpliwości, że powinna coś znaleźć. Niestety, „zaczęły się schody”. Mimo że zna 3 języki i jej kierunek studiów jest bardzo poważny, nie mogła znaleźć pracy. Doszło nawet do takiego absurdu, iż powiedziano jej, że jest zbyt wykształcona. Moja siostra załamała się.
      
W domu coraz częściej były kłótnie. Wszyscy chodzili podenerwowani. W kwietniu moja siostra znalazła ofertę szkoły, która przygotowuje ją do pracy, którą chciała zawsze wykonywać – do służby cywilnej. Złożyła dokumenty, została zakwalifikowana i... poszła na pierwszy etap egzaminu. Wróciła z niego załamana. Do szkoły złożyło papiery 600 osób, a miejsc było 60. Moja siostra z góry zapowiedziała, że nie przejdzie dalej.
      
Wtedy to zaczęłam odmawiać Nowennę do Matki Bożej, którą dostałam dawno temu od mojej babci. Odmawiałam ją przez cały czas egzaminów mojej siostry. Każdy etap przechodziła pozytywnie. W poniedziałek dowiedziała się, że jest na liście przyjętych do szkoły. Wierzę, że sprawił to o. Papczyński. On wyprosił u Boga wiarę i siłę mojej siostrze, aby przetrzymała tę próbę.

Dziękuję Ci, o. Papczyński!!!

Emilia

Nawet mój mąż zmienił się
Byłam chora, cierpiałam na różne dolegliwości i nie miałam sił do pracy. Zrobiłam badania lekarskie, a wyniki okazały się fatalne. Lekarze zapowiadali długie leczenie i pobyt w szpitalu. Tymczasem mąż nie chciał słyszeć o leczeniu i stał się dla mnie niezmiernie przykry. Choroba ciągnęła się już ponad 2 lata i mój stan był coraz gorszy. Znalazłam się w beznadziejnej sytuacji. Zastanawiałam się jak żyć, czy w ogóle nie przerwać tego sporadycznego leczenia. Mąż denerwował się i nie chciał dawać pieniędzy na leki. Obchodził się ze mną naprawdę okrutnie. Taka zrezygnowana poszłam do kościoła. Było to w adwencie, wydaje mi się, że 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia. Po Mszy św., zbolała, umęczona i chora, siedziałam jeszcze w kościele myśląc, co robić dalej. Nagle na ławce zauważyłam jakąś kartkę z modlitwą. Była to Nowenna do Sługi Bożego ojca Stanisława Papczyńskiego. Zaczęłam z wiarą i nadzieją odmawiać ją w kościele, a potem w domu. I wszystko zaczęło zmieniać się na dobre. Najpierw wstąpił we mnie spokój i zaufanie do Boga. Już nie denerwowałam się i nie rozpaczałam. Potem bardzo szybko powracałam do zdrowia. W końcu przeprowadziłam badania i okazało się, że mam pozytywne wyniki. Powoli zmienił się też mój mąż. A ja stałam się jeszcze bardziej wierząca i nauczyłam się pokładać w Bogu coraz większą nadzieję. Teraz często proszę Sługę Bożego ojca Stanisława o wstawiennictwo w wielu sprawach.
     
W tym roku moja córka z religii dostała „zero”. Ksiądz zdenerwował się, że nic nie umie i kazał jej przez wakacje poduczyć się. Córka w ogóle się tym nie przejęła i wcale nie chciała słyszeć o nauce religii w wakacje. Znowu zaczęłam odmawiać Nowennę i nagle córka zaczęła uczyć się religii; we wrześniu zdała poprawkę na czwórkę.

Czcigodny ojcze Stanisławie, za wszystko dziękuję!

 Niegodna Bronisława


Jestem wdzięczna, że nabrałam nadziei i wiary

Już od 17 lat jestem matką. Najpierw urodziłam 2 córeczki, a w 1988 roku przyszedł na świat syn. Cieszyliśmy się bardzo. Niestety, po roku zaczął chorować. Musiał przejść na dietę bezglutenową. Wymagał bardzo troskliwej opieki. Dziecko skończyło dwa lata i mimo diety jego stan zdrowia nie rokował żadnej poprawy. Było mi niezwykle ciężko. W dodatku mąż nie chciał mi w niczym pomóc. Często zaglądał do kieliszka. Wszystko to sprawiło, że załamałam się psychicznie. Mój niepokój powiększył się, kiedy na piersiach pojawiły się bolesne guzy. Zaczęłam się bardzo martwić.

Wówczas otrzymałam z Lichenia książeczkę o Słudze Bożym Stanisławie Papczyńskim z informacją, że za jego pośrednictwem można prosić o różne łaski. Przyszła mi myśl, że może i ja spróbuję. Zaczęłam więc codziennie modlić się do Boga o łaskę zdrowia za przyczyną Sługi Bożego ojca Stanisława. Od tamtej pory stałam się spokojniejsza, chociaż wciąż miałam jeszcze piersi opuchnięte i obolałe. W niespełna rok od tamtego czasu ponownie zaszłam w ciążę. Mimo dużych żylaków i obaw ginekologa ciąża zakończyła się szczęśliwie. Zginęły bolesne guzy. W samo Boże Narodzenie przyszła na świat nasza córeczka. Cały czas karmiłam ją piersią. Dziś czuję się zdrowa i szczęśliwa.

Chcę podziękować Bogu oraz Słudze Bożemu ojcu Stanisławowi Papczyńskiemu za wstawiennictwo, że w tamtych chwilach nie załamałam się całkowicie, a wręcz przeciwnie, nabrałam nadziei oraz wiary, że Bóg pozwoli mi żyć.

realizacja LM Internet  LM Internet